Sezon 2025/2026 piłkarzy ręcznych został zakończony. AZS AGH Kraków zajął 3. miejsce w tabeli Ligi Centralnej oraz został Akademickim Mistrzem Polski. O cały długi sezon z perspektywy rozgrywającego zapytano – Michała Gasina.
AZS AGH: Za Wami bardzo intensywny sezon – jakie emocje dominują teraz, kiedy wszystko już się zakończyło?
Michał Gasin: Osobiście był to dla mnie sezon pełen pozytywnych emocji oraz taki, który mocno scalił drużynę w drodze do uzyskania jak najlepszego wyniku. Po rozegraniu pierwszych spotkań poczuliśmy, że możemy walczyć o wiele więcej niż utrzymanie, a nasz styl gry idealnie pasuje do tych rozgrywek, gdzie wygrywa zespół popełniający mniej błędów.
A. A.: Lokata nr 3 w Lidze Centralnej – z perspektywy czasu to bardziej satysfakcja czy lekki niedosyt?
M. G.: Przed sezonem pewnie każdy z nas w ciemno brałby taki wynik, a jednak możliwość walki do ostatnich kolejek o drugą lokatę sprawia, że mam lekki niedosyt. Mam nadzieję, że będzie to dla nas kolejny powód, aby w następnym sezonie powtórzyć wynik, a kto wie – może go poprawić. To wspaniały wyczyn, poprzedzony ciężką pracą każdego zawodnika, sztabu trenerskiego, zarządu, fizjoterapeutów oraz naszych uśmiechniętych dziewczyn z AZS.
A. A.: Który moment sezonu uznałbyś za kluczowy dla końcowego wyniku drużyny?
M. G.: Wydaje mi się, że pierwszym meczem i momentem, który dużo zmienił, był debiut w lidze centralnej przed naszymi wspaniałymi kibicami, gdzie determinacją i walką wyrwaliśmy zwycięstwo przeciwko Padwie Zamość – choć w pierwszych 20 minutach spotkania bardzo wysoko przegrywaliśmy. Ten mecz pozwolił nam uwierzyć, że możemy rywalizować z najmocniejszymi zespołami i schodzić z parkietu z tarczą. Drugim momentem była cała druga runda, w której wielu czołowych zawodników zmagało się z kontuzjami oraz urazami, a zawodnicy, którzy na początku dostawali mniej szans, wyrośli na pierwszoplanowe postacie. Tutaj chciałbym wyróżnić Filipa Jarosza, który w końcówce sezonu miał niesamowitą skuteczność, a w drugim meczu z Gorzowem rzucił ponad 10 bramek.
A. A.: Był jakiś mecz, który szczególnie zapadł Ci w pamięć – pozytywnie albo wręcz przeciwnie?
M. G.: Dwa mecze, które szczególnie zapadły mi w pamięci – oba pozytywnie – to wcześniej wspomniany debiut w lidze centralnej oraz mecz z Wisłą Płock na naszej hali. Cała droga i pojedynki w Pucharze Polski to piękna przygoda, rozpoczynając od meczu z naszymi przyjaciółmi w Szaflarach, a następnie pokonując superligowy zespół z Piotrkowa Trybunalskiego. Zwieńczeniem tej przygody był mecz przy pełnych trybunach u nas w Krakowie z jednym z najlepszych europejskich zespołów. Mecz z Wisłą Płock dla wielu z nas był nagrodą, dzięki której mogliśmy rywalizować z zawodnikami ze światowego topu, których najczęściej obserwuje się, oglądając tzw. Świętą Wojnę lub zmagania na mistrzostwach świata. W tym spotkaniu każdy z nas „gryzł parkiet”, aby przeciwnicy zapamiętali, że nawet klub z zaplecza, pełny młodych zawodników, potrafi przeciwstawić się jednej z potęg piłki ręcznej. Niesamowita była również atmosfera tego spotkania oraz doping na hali.. Był to także świetny występ naszego bramkarza Kacpra Kalety, który zaliczył wiele obron, które trener Karwowski na pewno wykorzysta na profilu BeTheCoach.
A. A.: To był Twój ostatni występ w Akademickich Mistrzostwach Polski – zwieńczony złotym medalem, jak wspominasz te zawody?
M. G.: Wspaniale! Dziękuję wszystkim związanym z AZS, a najbardziej całej drużynie bez której nie mógłbym cieszyć się złotem na zwieńczenie przygody z AMP.
A. A.: Czy masz jakieś swoje rytuały meczowe albo sposoby na przygotowanie się do zawodów?
M. G.: W dniu meczowym staram się poukładać rytm dnia tak, aby być wypoczętym i znaleźć czas na ponowne przeanalizowanie przeciwnika. Przed każdym meczem, tuż przed startem, wymieniam parę zdań z naszym kapitanem Mateuszem Bujakiem, aby pozytywnie nakręcić się na mecz. Dodatkowo Buju jest dobrym duszkiem drużyny, który potrafi w parę sekund mnie uspokoić, gdy głowa zaczyna mi parować i mógłbym „przez przypadek zgarnąć 2 minuty za gadanie”. Nie mogę również zapomnieć o piłce nożnej przed rozgrzewką.
A. A.: Gdybyś miał podsumować ten sezon jednym zdaniem, co byś powiedział?
M. G.: TO DOPIERO POCZĄTEK.


