„Nie wybiegam zbyt mocno w przyszłość, bo ten sezon jeszcze dla nas się nie skończył”

Sezon 2025/2026 w Lidze Centralnej Piłkarzy Ręcznych został zakończony. Zespół AZS AGH Kraków zajął wysoką 3. lokatę w tabeli. O dyspozycję zespołu i doświadczenia ligowe zapytano bramkarza – Kacpra Kaletę. 

 

AZS AGH: Sezon zakończyliście na 3. miejscu w debiucie w Lidze Centralnej – kiedy po raz pierwszy poczułeś, że możecie realnie powalczyć o podium?

Kacper Kaleta: Myślę, że nie było jednego konkretnego momentu, w którym poczułem, że możemy realnie walczyć o podium. To przekonanie narastało stopniowo, z meczu na mecz, wraz z tym jak coraz lepiej wyglądaliśmy jako zespół. Na pewno ważnym sygnałem była dla mnie 2. kolejka w Szczecinie, mimo że przegraliśmy to byliśmy wstanie walczyć na tak trudnym terenie z zespołem, który aspiruje do powrotu na parkiety Superligi. Po tym spotkaniu zaczęło do mnie docierać, że jesteśmy w stanie rywalizować z najlepszymi i realnie włączyć się do walki o jak najwyższe cele.

 

A:A: Porównując twój pierwszy sezon w Lidze Centralnej w barwach SMS Kielce oraz właśnie zakończony, gdzie zauważasz największe różnice? Co zmieniło się u Ciebie? Co zmieniło się pod kątem treningu/zespołu?

K.K.: Główną różnicą, którą dostrzegam między moim debiutem w lidze centralnej w barwach SMS Kielce, a sezonem w AZS AGH Kraków, jest przede wszystkim pewność siebie. Kiedyś jedna wpuszczona bramka potrafiła mnie wybić z rytmu na kilka minut, co odbijało się na mojej koncentracji w kolejnych akcjach. Dzisiaj potrafię zachować znacznie większy spokój. Duża w tym zasługa tak doświadczonych trenerów jakich tu mamy na miejscu. Jeśli chodzi o zmiany to na pewno jedną z większych zmian była zmiana szatni. Z chłopakami z SMS-u bardzo się zżyliśmy przez te 4 lata i wszyscy byliśmy na podobnym etapie kariery. Tutaj wszedłem do zespołu, w którym każdy ma już konkretny bagaż doświadczeń z parkietów ligowych. Fajne jest to, że mimo tej różnicy, każdy z nich chętnie podpowiadał mi na treningach i pomagał odnaleźć się w nowym systemie. Dzięki takiemu wsparciu adaptacja w szatni poszła naprawdę sprawnie.

 

A:A: Który zawodnik z zespołu przeciwnego, a może cała drużyna najbardziej Cię zaskoczyła w tym sezonie?

K.K.: Szczerze mówiąc, trudno byłoby mi wskazać jednego, konkretnego zawodnika, który byłby dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Liga Centralna stoi na bardzo wyrównanym poziomie i w niemal każdej drużynie można znaleźć liderów, którzy potrafią wziąć ciężar gry na swoje barki i regularnie punktować. Jeśli jednak miałbym wskazać największe zaskoczenie w kategorii całego zespołu, to byłaby to drużyna z Poznania. Przyznam szczerze, że na początku sezonu nie stawiałem, że będą w stanie zameldować się tak wysoko w tabeli. Z kolejki na kolejkę udowadniali jednak, że są drużyną walczącą do samego końca, a dzięki świetnej postawie w bramce i zespołowości potrafią regularnie punktować z każdym rywalem.

A:A: Z perspektywy zawodnika – co było Waszym największym atutem na przestrzeni całego sezonu jako zespół?

K.K.: Naszym największym atutem była bez wątpienia jedność i boiskowe zrozumienie, jakie pokazywaliśmy w każdym meczu udowadniając, że w sporcie drużynowym kolektyw zawsze znaczy więcej niż indywidualne umiejętności.

A:A: A co było najtrudniejsze w tym sezonie? Z jakimi trudnościami zmagaliście przez cały sezon?

K.K.: Myślę, że cały sezon przebiegł dość przyzwoicie i udało nam się w miarę stabilnie przechodzić przez kolejne mecze. Oczywiście były momenty trudniejsze (np. logistycznie), ale finalnie możemy być zadowoleni z tego, jak sobie z nimi poradziliśmy.

A:A: Patrząc na to, jak dobrze wypadliście w debiucie, czy pojawiają się w głowie konkretne cele na przyszły sezon, czy na razie starasz się po prostu nacieszyć chwilą?

K.K.: Nie wybiegam zbyt mocno w przyszłość, bo ten sezon jeszcze dla nas się nie skończył. Miejsce w tabeli Ligi Centralnej daje nam sporo radości, ale teraz musimy się skupić na turnieju Akademickich Mistrzostw Polski w Opolu. To nasze ostatnie zawody w tym sezonie i nie ukrywamy, że walczymy tam o złoty medal.